Dererick dostał się na Duke dzięki częściowemu stypendium sportowemu, grał w lacrosse'a, dołączył do najlepszego bractwa studenckiego i ukończył finanse. Zanim jeszcze uzyskał tytuł licencjata, otrzymał już trzy oferty pracy z dużych firm na Manhattanie. Wybrał najbardziej prestiżową, z pensją początkową w wysokości 95 000 dolarów plus premie.
Poszedłem na publiczny uniwersytet dwie godziny drogi od domu. Studiowałem zarządzanie hotelarstwem. Ten wybór wywołał spore zdziwienie. „Idziesz na uniwersytet… żeby nauczyć się zarządzać hotelami ?” – zapytał ojciec, a jego mina mu zrzedła. „To prestiżowy program, tato” – odpowiedziałem. „Cornell też taki oferuje”. Pokręcił tylko głową. „Ale ty nie studiujesz w Cornell, prawda, Jason?”
Nie, wcale nie. Studiowałem na uniwersytecie stanowym, gdzie odbywałem program praktyczny, który uczył mnie zawodu, który z jakiegoś niezrozumiałego powodu mnie pasjonował. Hotele fascynowały mnie odkąd miałem 16 lat. Nie żebym w nich nocował – nie mogliśmy sobie pozwolić na podróże w luksusie – ale starałem się zrozumieć, jak działają . Operacje, doświadczenia gości, zarządzanie przychodami, to, jak dobrze zarządzany obiekt wydawał się być jednocześnie idealnie naoliwioną maszyną i formą sztuki.
Pracowałam podczas studiów. Byłam recepcjonistką w Hampton Inn niedaleko autostrady. Nauczyłam się obsługi klienta, a potem nalegałam na szkolenie z nocnego uzgadniania sald. Zastępowałam kelnerów pod nieobecność kelnerów. Przyjmowałam każdą możliwą zmianę, ucząc się każdej funkcji od podstaw.
Dererick przyjechał do domu na święta Bożego Narodzenia, kiedy byłem na drugim roku studiów, jeżdżąc nowiutkim Audi. Nie przestawał opowiadać o swoim mieszkaniu na Manhattanie, raportach z wydatków i biznesowych kolacjach w restauracjach, które dotąd widywałem tylko w telewizji. „Jason pracuje w Hampton Inn” – śmiał się do swoich znajomych ze studiów przez telefon. „On żyje marzeniami, człowieku. On żyje marzeniami”.
W rzeczywistości spełniałem swoje marzenia. Uczyłem się. Pracowałem. Układałem plany. Ale nikt nigdy nie zadawał mi o to pytań.
Oszustwo, którego nikt nie widział
Po studiach zostałem w branży hotelarskiej. Zostałem zatrudniony jako asystent kierownika w hotelu średniej klasy w Charlotte. Moja pensja początkowa wynosiła 38 000 dolarów. Pracowałem 60 godzin tygodniowo. Nauczyłem się zarządzania operacyjnego, optymalizacji przychodów, szkolenia personelu, planowania i zarządzania kryzysowego. Nauczyłem się radzić sobie z pękniętą rurą o 3 nad ranem, z rozgniewanym gościem domagającym się zwrotu pieniędzy i z weselem, które próbowało przynieść żywą kozę do recepcji. Chciałem to wszystko zrozumieć .
Dererick z kolei zaręczył się z Courtney, prawniczką korporacyjną, którą poznał na imprezie biznesowej. Jej rodzina była bogata. Bardzo bogata, od pokoleń. Fortuna, jaką daje herb i mgliste opowieści o przodkach, którzy podróżowali na Mayflower.
Przyjęcie zaręczynowe odbyło się w ogromnym klubie wiejskim. Otwarty bar, kwartet smyczkowy, przystawki serwowane przez kelnerów. Przyjechałem z Charlotte moją dziesięcioletnią Hondą, w moim jedynym garniturze, trochę za dużym, bo schudłem po sześćdziesięciu godzinach pracy.
„Jason!” Dererick przytulił mnie tak entuzjastycznie, jakby robił przedstawienie przed teściami. „Wszyscy, to mój młodszy brat, Jason! Pracuje w hotelu!”
„Jestem asystentką kierownictwa w…” – zaczęłam.
„On pracuje w branży hotelarskiej!” – przetłumaczył Dererick swoim przyjaciołom, jakbym powiedział coś skomplikowanego.
Richard, ojciec Courtney, mężczyzna wyglądający jak granitowa figurka, uścisnął mi dłoń. Jego uścisk był mocny, a wzrok badawczy. „Hotele, co? Kwitnąca branża. Dererick powiedział nam, że pracujesz w recepcji”.
„Teraz jestem kierownikiem, proszę pana. Ale zaczynałem w recepcji.”
„Dobrze, dobrze. Dobrze jest wspinać się po szczeblach kariery. To kształtuje charakter”. Powiedział to życzliwie, ale widziałem, że w myślach kalkuluje mój los i uważa go za niewystarczający. Poklepał mnie po ramieniu gestem pogardy i odwrócił się, żeby porozmawiać z kimś ważniejszym.
Przez kolejne trzy lata piąłem się po szczeblach kariery. Zostając menedżerem, a następnie dyrektorem operacyjnym, opuściłem Charlotte i przeniosłem się do bardziej prestiżowej firmy w Atlancie. Moja pensja wzrosła do 67 000 dolarów. Uczyłem się tajników luksusowej gościnności, świata cztero- i pięciogwiazdkowych hoteli, gdzie liczy się każdy szczegół. I oszczędzałem. Wszystko .
För fullständiga tillagningssteg, gå till nästa sida eller klicka på Öppna-knappen (>), och glöm inte att DELA med dina Facebook-vänner.